Lista aktualności Lista aktualności

Rocznica napaści Związku Radzieckiego na Polskę

Agresja ZSRR na II Rzeczpospolitą w 1939 r. była pogwałceniem obowiązującego prawa międzynarodowego. Związek Radziecki dokonał zbrojnej napaści bez wcześniejszego wypowiedzenia wojny, co było określone w prawie międzynarodowym.

Jednym z celów okupacyjnych władz była fizyczna likwidacja polskiej inteligencji, w tym leśników. Pracownicy przedwojennych Lasów Państwowych byli masowo wywożeni na wschód.

Agresja ZSRR, wbrew wcześniejszym układom polsko-sowieckim, zapoczątkowała okupację wschodnich terenów Rzeczypospolitej. Według planów najwyższych władz komunistycznych tereny te miały zostać pozbawione polskiej klasy przywódczej.

W dokumentach wymieniono grupy społeczne i zawodowe, z których pochodzili jeńcy i więźniowie znajdujący się w sowieckich obozach oraz więzieniach. Byli to oficerowie armii polskiej, policjanci, straż graniczna, żandarmeria, służba więzienna, pracownicy wywiadu, fabrykanci, posiadacze ziemscy, księża, urzędnicy, dziennikarze, lekarze, prawnicy, działacze polityczni oraz właśnie leśnicy.

Już z początkiem 1940 r. rozpoczęto przygotowania do rozwiązania kwestii polskich jeńców znajdujących się w radzieckiej niewoli. Decyzja zapadła 5 marca 1940 r. Józef Stalin w decyzji Komitetu Centralnego Wszechzwiązkowej Komunistycznej Partii bolszewików nakazał „Rozpatrzyć w trybie specjalnym wobec nich najwyższy wymiar kary - rozstrzelanie. Sprawy rozpatrywać bez wzywania aresztowanych i bez przedstawienia zarzutów.”

Było to zatwierdzenie wniosków szefa aparatu bezpieczeństwa Ławrientija Berii. Wnioskował on o rozstrzelanie 14,7 tys. jeńców i 11 tys. więźniów, jako zadeklarowanych wrogów Związku Radzieckiego. Pozostałą część jeńców miano deportować do przymusowej pracy w systemie GUŁAG w głębi ZSRR.

Przygotowania do akcji były bardzo krótkie. Już 4 kwietnia rozpoczęto wywożenie jeńców niewielkimi grupami na miejsca egzekucji. Cała akcja miała eufemistyczną nazwę „rozładowania obozów”. Do końca mówiono żołnierzom, że zostaną przesłani do innych obozów albo zwolnieni. Konwoje liczyły od 50 do 350 osób przewożonych koleją oraz ciężarówkami więziennymi. Bezpośrednio z wagonów jeńcy przechodzili się do ciężarówki, zaś cały transport odbywał się w asyście uzbrojonych żołnierzy.

Na śmierć prowadzono pojedynczo w eskorcie trzech żołnierzy z grup specjalnych NKWD. Jeńcom wiązano ręce sznurem lub drutem kolczastym, częstokroć obwiązanym dodatkowo wokoło szyi dla uniemożliwienia ucieczki.

Egzekucje odbywały się równocześnie w Katyniu, Charkowie, Twerze, Kijowie i Mińsku. Zazwyczaj bronią używaną był pistolet Walther, zaś strzał oddawano z bliskiej odległości w tył głowy. Inaczej było w Charkowie, gdzie strzelano ofiarom w kark na wysokości pierwszych trzech kręgów szyjnych, pocisk przerywał wtedy rdzeń kręgowy. Część ze zbadanych później zwłok nosi ślady dobijania.

Osiągano względnie dużą szybkość egzekucji, gdyż w samym Twerze, ówcześnie Kalininie w ciągu nocy rozstrzeliwano 200 do 300 osób. Ciała chowano w masowych grobach po kilkaset osób. Co znamienne wszystkie sznury miały jednakową długość, co pokazuje, że zbrodnia była zaplanowana w najdrobniejszych szczegółach. Oficjalnie operacje skończono 15 maja 1940 r. Z najnowszych danych wynika, że ofiar mogło być ok. 24 tys., z czego 43 proc. stanowili cywile.

Prawdopodobnie w ten sposób stracono dyrektora naczelnego Lasów Państwowych Adama Loreta oraz wielu wyższych rangą leśników, jak dyrektora Instytutu Badawczego Lasów Państwowych Jana Hausbrandta.

(We wrześniu 1939 r. Adam Loret wraz ze swoimi współpracownikami został ewakuowany z Warszawy. 17 września 1939 r. kolumna samochodów, w której jechał dyrektor LP została zatrzymana przez sowieckich żołnierzy. Loret wraz z kilkunastoma innymi współwięźniami został przewieziony do więzienia w Nowogródku. Przypuszczalnie został zamordowany w Kuropatach.
Według niektórych źródeł Adam Loret został zamordowany w październiku w Wołożynie przez NKWD podczas „próby ucieczki” w pobliskim lesie. I tam też miał być pochowany przez współwięźniów. Inne źródła podają, że pierwszy dyrektor LP zmarł 1940 r. lub 1942 r.).

Według szacunków zamordowanych zostało wówczas około 130 leśników, w tym: w Katyniu – 41 osób, w Charkowie – 32 osoby, w Kozielsku – siedem osób, w Ostaszkowie – trzy osoby (siedem osób zostało zwolnionych) oraz w bliżej nieokreślonych miejscach – około 40 osób. Do tej liczby należy dodać, około 200 leśników zamordowanych w pierwszych dniach okupacji przez armię ZSRR i komunistyczne milicje, Ukraińcy zaś i nieznani sprawcy – mieli zabić dalszych 80 leśników.

Straty osobowe były potężne, ale dla sowieckiego okupanta to nie był koniec polityki ludnościowej wobec leśników. Spowodowane było to olbrzymią rozbudową GUŁAG-ów na wschodnich i północnych rubieżach Związku Radzieckiego. Jednym z podstawowych surowców pozyskiwanych przez robotników przymusowych było drewno z tajgi.

Oprócz robotników potrzebni byli też leśnicy, których zaczęto masowo aresztować i deportować do miejsc niewolniczej pracy, zwanych też „białymi krematoriami” ze względu na wysoką śmiertelność. W nocy 9 na 10 lutego 1940 r. nastąpiło na całym obszarze okupacji sowieckiej aresztowanie niemal wszystkich osób zawodowo pracujących w leśnictwie i drzewnictwie oraz wywiezienie ich w głąb Związku Radzieckiego.

Według badaczy II wojny światowej można przyjąć, że w ramach „leśnych deportacji” łącznie zamordowano lub wywieziono z ziem wschodnich od 50 tys. do 55 tys. osób. Byli to oczywiście nie tylko leśnicy - Rosjanie deportowali całe rodziny. Szacunkowo można przyjąć, że leśników skazanych na pobyt w łagrach mogło przeżyć najwyżej ok. 15–20 proc. Do niektórych łagrów i obozów zesłania zapewne nie dotarła nawet wiadomość o tzw. amnestii dla Polaków z 12 sierpnia 1941 r. (po układzie Sikorski – Majski).

Wielkości strat osobowych wśród leśników z polskich ziem wschodnich – od ich zajęcia przez Związek Radziecki do połowy 1940 r. – w przybliżeniu można określić według następującego podziału: wyżsi funkcjonariusze administracji leśnej, od nadleśniczego wzwyż 85 - 90 proc., nadleśniczowie i inni równorzędni funkcjonariusze leśni i drzewni 60 -70 proc., leśniczowie i leśnicy - uchodźcy 50–60 proc., gajowi i strażnicy leśni 25 - 35 proc. Straty były, więc ogromne: spowodowały one nie tylko brak należytej opieki nad łupionymi lasami, ale też i rozbicie kształtujących się polskich struktur podziemnych na wschodzie, gdzie dużą rolę odgrywali leśnicy.